Rosyjscy okupanci poszukują... ukraińskiej amunicji, by strzelić sobie w nogi, trafić do szpitala i nie musieć strzelać więcej do cywilów - informuje Służba Bezpieczeństwa Ukrainy, publikując przechwyconą rozmowę.
Najeźdźca marzy też o ucieczce z pola bitwy, bo "straty są
przerażające". - Bez względu na to, jak bardzo Putin stara się ukryć
straty, ich skala przeraża nawet rosyjskie wojsko. Ukraina na pewno
wygra! - podsumowują ukraińskie służby.
"Jak podaje amerykański wywiad, na którego ustalenia powołuje się "New York Times", na Ukrainie od początku inwazji zginęło ok. 7000 rosyjskich żołnierzy. Gdy doliczyć do tego rannych, straty najeźdźców okazują się wysokie. - Tak wysoki poziom strat wpływa na morale i spójność jednostek, ogranicza świadomość operacyjną - tłumaczy Evelyn Farkas, była doradczyni prezydenta USA.
Na Ukrainie zginęło już więcej Rosjan, niż żołnierzy amerykańskich
podczas toczonych przez 20 lat wojen w Afganistanie i Iraku łącznie -
zauważa nowojorska gazeta.
Jak pisze "NYT", w działania wojenne na Ukrainie zaangażowanych jest
teraz ponad 150 tys. rosyjskich wojskowych. Jeżeli do zabitych żołnierzy
dodać tych, którzy zostali ranni - ich liczba szacowana jest na 14 do
21 tys. - łączne straty przekraczają 10 proc. składu osobowego
rosyjskich oddziałów.
Według przytoczonych przez gazetę ocen urzędników amerykańskiego
departamentu obrony, tak wysoki poziom strat dla konkretnej jednostki
uniemożliwia jej wykonywanie działań bojowych.
Wysoka i wciąż rosnąca liczba zabitych rosyjskich żołnierzy negatywnie
wpływa też na morale rosyjskiej armii i jej wolę walki, co potwierdzają
raporty amerykańskiego wywiadu - zaznacza "NYT". Dodaje, że m.in. dużą
liczbą ofiar można tłumaczyć zatrzymanie rosyjskiej ofensywy,
zmierzającej do okrążenia Kijowa.
- Tak wysoki poziom strat wpływa na morale i spójność jednostek, ogranicza świadomość operacyjną
- tłumaczy gazecie Evelyn Farkas, która za prezydentury Baracka Obamy
kierowała w Pentagonie działem zajmującym się Rosją i Ukrainą. Jednak -
jak dodaje - straty dotyczą głównie wojsk lądowych.
W tym czasie Putin zwiększa intensywność nalotów, których celem są
budynki mieszkalne, szpitale i szkoły, a te wykonywane z powietrza ataki
pozwalają mu maskować słabe wyniki działań wojsk lądowych - ocenia
"NYT".
Rosjanie stracili w wojnie na Ukrainie 13,8 tys. osób - informował w
wydanym w środę rano komunikacie sztab generalny Sił Zbrojnych Ukrainy.
Jak zaznacza warszawski Ośrodek Studiów Wschodnich, strona ukraińska
wlicza do tej liczby zarówno zabitych, jak i rannych oraz wziętych do
niewoli."
https://niezalezna.pl/434718-a...(link is external)
Tyle prasa.
Mit" niezwyciężonej rosyjskiej armii", jak pokazywał napuszony putin padła jak mydlana bańka. Przestarzałe uzbrojenie z lat 70 tych XX wieku, słabo wyszkolone oddziały bojowe, brak motywacji walki. Co pozostało roSSyjskim wojskom, które sromotnie przegrywają w starciu z bitnymi i świetnie wyposażonymi oddziałami Ukrainy ? Ucieczka, porzucanie sprzętu. Przegrywają bandyckie roSSyjskie"ścierwa" a zamiast walczyć z wojskiem Ukrainy zabijają z wściekłości przegranej niewinne dzieci. Już zabito ich 102 niewinnych istot, które nigdy nie dojrzeją nie poznają świata przez te "bandyckie ścierwa" - jak roSSję nazywa świat.
Czym oni różnią się od faszystów Niemieckich i dywizji SS - niczym. To zwykli mordercy zamordowali tylu Polaków w tym w Katyniu, zamordowali w Smoleńsku Prezydenta RP i towarzyszącą mu delegację. To banda zwyrodnialców ludobójców, osoby ich wspierające są takimi samymi bandytami jak roSSjanie na Ukrainie.
W Polsce takie osoby wspierające morderców powinni być osądzani przykładnie i wsadzani tam gdzie ich miejsce do więzień.
Chwała Ukrainie, - do zwycięstwa
Komentarze
Prześlij komentarz